Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość kiedyś i dziś

Jeszcze kilka dekad temu miłość polegała trochę na czymś innym niż dzisiaj. Od romantycznych uniesień o wiele wyżej ceniło się oddanie, szacunek i zobowiązanie.

Moi dziadkowie przeżyli razem kilkadziesiąt lat. Ona wysoka, zamknięta w sobie marzycielka, on pełen życia, krępy gaduła – wspólnie ciężko pracowali, liczyli każdy grosz i walczyli z codziennymi przeciwnościami losu. Ich przeplatana smutkami i radościami historia rozpoczęła się w momencie, gdy dziadek zaopiekował się babcią, kiedy ta zaszła w ciążę i została porzucona przez ojca dziecka. Moja mama nigdy nie poznała swojego prawdziwego taty, ale za sprawą dziadka nigdy nie czuła też takiej potrzeby. Dziadkowie wspólnie wychowali więc czwórkę dzieci i doczekali się ośmiorga wnucząt.

Mimo to mój dziadek nigdy nie wyznał babci miłości. Nawet na łożu śmierci w chwili, gdy chciał to zrobić, załamał mu się głos. Oboje popłakali się. Dziadek umierał w domu, ponieważ kiedy lekarze wydali już ostateczny wyrok, babcia nie pozwoliła, aby został w obcym szpitalu. Do ostatniego dnia, a nawet po śmierci opiekowała się nim w ich własnej, zapewne pełnej wspólnych wspomnień sypialni.

Ciało dziadka pozostało w domu do pogrzebu. Ktoś zapytał babcię, czy się go nie boi. Odpowiedziała, że przeżyła z tym człowiekiem prawie 60 lat, czego miałaby się bać? Wyobrażam sobie, że w tym czasie czuwała i modliła się przy nim. Przygotowując go do pogrzebu, zapewne rozmyślała o ich wspólnym życiu: dobrych i złych chwilach.

Czasy zmieniają się. Dziś w kółko gadamy i chcemy słuchać o miłości, ale poświęcenie całego siebie drugiej osobie jest z punktu widzenia współczesnego życia bardzo niewygodne. Oglądamy romantyczne komedie i lubujemy się w rzewnych historiach miłosnych, co wzbudza naszą tęsknotę za uniesieniami, ale przecież prawdziwa miłość nie polega na ciągłej ekscytacji, zachwytach i patrzeniu sobie w oczy.

Gdyby moja babcia wymagała tego od dziadka, pewnie nigdy nie byliby razem. Dlatego w tegoroczne walentynki daj sobie spokój z kwiatkami, czekoladkami, serduszkami i kartkami opatrzonymi gotowymi wierszykami, a w zamian za to – albo oprócz tego – spraw, aby Twoja druga połówka poczuła się przy Tobie szczęśliwa, spełniona, akceptowana i doceniana, aby po prostu poczuła się bezpiecznie i dobrze.



wtorek, 12 lutego 2013, nowikaa

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/02/12 09:11:17
Zgadzam się z Tobą.
-
2013/02/12 18:20:06
Wiesz co... obudziłaś mnie trochę tym wpisem. Zdecydowanie przyznaję Ci rację. Ja sama z jednej strony wiem, że prawdziwa miłość to nie kwiatki, kolacyjki i trzymanie się za rączkę, ale z drugiej sama łapię się na tym, że czasami właśnie takich rzeczy wymagam i mam pretensje, jeśli facet nie potrafi przyznać się do uczuć, prawić komplementów czy zapraszać nie wiem gdzie. Za to jest, trwa przy mnie od lat, wspiera, otacza ramieniem gdy mi ciężko, szczerze się cieszy, gdy mi się powiedzie...
W lekkim szoku byłam kiedy przeczytałam, że Twój dziadek nawet nie potrafił wyznać miłości. Ale Twoja babcia i tak to przecież wiedziała, w końcu miłość to nie słowa. Niesamowite. Chciałabym kiedyś nauczyć się tak kochać.
Zamiast tego dookoła różowe serduszka, święto słodko - pierdzące, jak lubię to nazywać ;) I wszyscy jesteśmy karmieni wizją przystojnego księcia na białym rumaku i pięknej księżniczki, która nigdy nie miewa złego nastroju. Najgorsze, że większość daje się nabrać. A potem wracamy do codzienności i w cudownych, normalnych, kochających nas osobach nie możemy się doszukać tego dziwnego ideału. Ech.
-
2013/02/13 16:44:34
Powiem Ci, że jestem z moim mężem już 10 lat. I nie gadamy już o miłości. Nie musimy:)
A to co napisałaś o babci i dziadku - piękne
-
2013/02/14 21:24:26
@ yenn83
Prawda. Bo choć wszystkie te "kwiatki i spółka" są miłe, to czasem zapominamy, co tak naprawdę jest ważne. Albo jak już nie ma na co narzekać, to stwierdzamy: "On mi nigdy nie przynosi kwiatów!" (cytuję tu sama siebie z jeszcze nie tak dawnych czasów), jakby to miało w ogóle jakieś znaczenie... Co po tym kwiatku, jeśli facet cię nie szanuje? I na kiego grzyba ci ten kwiat, jeśli szanuje?

@guciokat.pl i milexica
Dziękuję Wam bardzo za pozytywne komentarze.
-
2013/02/15 17:48:30
prawdziwe :)
i pięknie napisane :)



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: nowikaa@gazeta.pl. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u