Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Egipt czysto subiektywnie


Egipt


Do Egiptu wybraliśmy się w październiku 2010 roku, czyli na niedługo przed Arabską Wiosną, ale jeszcze w czasie, gdy było tam całkowicie spokojnie.

Kiedy w Polsce powoli zaczyna się jesień, normalna październikowa temperatura w tym afrykańskim kraju to około 37°C w dzień. W nocy spada do „zaledwie” 30°C… Wychodząc z samolotu i pierwszy raz stawiając nogi na egipskiej ziemi, poczuliśmy niesamowitą duchotę, która jeszcze bardziej dokuczliwa stała się po wejściu do hotelowego pokoju. Naszym pierwszym odruchem było otworzenie okna. Niestety nic to nie dało. Powietrze po prostu stało w miejscu. Jedyną ochłodę przynosi tylko klimatyzacja. Nie można liczyć też na orzeźwiający deszcz, ponieważ w Egipcie pada średnio cztery razy w roku przez godzinę.

Na własnej skórze doświadczyliśmy, że pogłoski o panującej zemście faraona nie są mitem. Bezcenne doświadczenia. O ile ja żołądkowe dolegliwości przechodziłam podczas samego pobytu, to mój mąż cierpiał dopiero po powrocie do Polski i to przez dłuższy czas. Ma to związek ze zmianą flory bakteryjnej spożywanej surowej wody i wszystkiego, co miało z nią styczność, np. mytych nią owoców i warzyw.

Chyba największe wrażenie w czasie tej podróży zrobiły na nas piramidy i to, co zostało w nich odnalezione. Ogólnie panuje przekonanie, że te imponujące budowle znajdują się głęboko na pustyni, tymczasem one są tuż za miastem. Przejeżdżając ulicami Kairu, już z daleka zobaczyć można ich wierzchołki, dumnie górujące nad stolicą Egiptu.

W Muzeum Egipskim zebrano wszystko to, co znajdowało się we wnętrzu piramid, a nie zostało rozkradzione: mumie, sarkofagi, posągi, przedmioty codziennego użytku, klejnoty i to nie pojedyncze sztuki, lecz mnóstwo! Są nawet zmumifikowane zwierzęta. W magiczny sposób wzrok przyciąga przepiękna, lśniąca maska Tutenchamona. W muzeum można znaleźć także resztę przedmiotów, które zostały z nim pochowane, jego rydwany, biżuterię, perfumy, cztery trumny, tron i wiele innych bliżej nieokreślonych przedmiotów. Aby wszystko dokładnie obejrzeć, potrzebnych byłoby kilka dni. A to i tak tylko część z tego, co faktycznie złożono kiedyś w piramidach, większość padła łupem złodziei. Niektóre szczyty piramid były pierwotnie wykonane na przykład ze złota, a gdyby nie wojny to może Sfinks miałby nos i brodę – brodę mają Anglicy, nos chyba Francuzi. Ostrzeliwali go tak długo, aż odpadł. Twierdzą, że to pamiątka z Egiptu.

Obowiązkowym punktem programu jest przejażdżka na wielbłądzie.

Można wtedy dotrzeć do miejsca, z którego rozciąga się widok na piramidy, jaki znamy z większości zdjęć: trzy małe z przodu oraz trzy większe w tle.

Naprawdę imponujące. Mimo że obecnie piramidy są już mocno zniszczone, można wyobrazić sobie, jak to wszystko, z całym bogactwem w środku, wyglądało w czasach starożytnych.

Podczas wycieczki do piramid wśród tłumu Egipcjan, turystów z różnych krajów i wielbłądów naszym zdumionym oczom ukazał się polski fiat 125p.

Pomyśleliśmy: „Nasi tu byli!”. Ale nie: do Afryki sprowadza się samochody, które w Europie wyszły już z użytku. Tam sprawują się całkiem nieźle, a sucha pogoda bardzo im sprzyja, nie narażając karoserii na rdzę. Ceny aut, nawet tych już zupełnie starych albo niesprawnych, są tam bardzo wysokie. Za to jeśli już ktoś kupi i wyremontuje auto, może niewielkim kosztem pokonywać długie trasy, bo paliwo kosztuje niewiele. U nas wygląda to trochę inaczej…

Będąc w Egipcie nie wolno przegapić rafy koralowej. Polecam nawet tym, którzy tak jak ja niechętnie zanurzają głowę pod wodę. Nie trzeba nurkować bardzo głęboko, czasem kolorowe rybki o przedziwnych kształtach widać już przy brzegu. Rafa koralowa jest uważana w Egipcie za skarb narodowy. Nie wolno jej niszczyć i można mieć poważne kłopoty, jeśli zostanie się złapanym na próbie przewiezienia przez granicę choćby maleńkiego kawałeczka. Dlatego lepiej podziwiać z daleka.

Podwodny egipski świat to czysta magia:

 

Polecam wakacje w Egipcie, a w szczególności wycieczkę do Kairu, wszystkim malkontentom niedoceniającym, jakim pięknym krajem jest Polska. Biedę widać tam po prostu gołym okiem, a jedynymi luksusowymi miejscami są hotele. Poza nimi – pustynia, często strasznie zaśmiecona. Tak samo Nil, w którym widzieliśmy nawet martwego konia.

Najbardziej ekskluzywne apartamenty w bardzo drogich dzielnicach wyglądają z zewnątrz jak zupełnie przeciętne polskie bloki. Osiedle, na którym mieszkamy, to w porównaniu z ulicami Kairu szczyt czystości i nowoczesności. Niektórzy kairczycy mieszkają nawet na cmentarzu: tzw. Miasto Umarłych to cmentarzysko, gdzie na grobach zmarłych zadomowili się ich potomkowie.

Po powrocie do Polski, kiedy jechaliśmy taksówką z lotniska do domu, rzuciłam coś w stylu: „Ale tu jest czysto!”. Taksówkarz zapytał wtedy, ze zrozumieniem kiwając głową: „Co, w Egipcie byliście?”.

 

Wszystkie zdjęcia: nowikaa
Filmik: Marta i Seba

czwartek, 28 marca 2013, nowikaa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u