Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Kryzys na Cyprze


Kryzys na Cyprze

Kryzys z perspektywy turysty

Leżę na gorącym piasku jednej z cypryjskich plaż, wystawiając ku słońcu opasły brzuszek, który wcześniej do granic możliwości napełniłam kalmarami i innymi pysznościami z porannego połowu. Wsłuchuję się w szum systematycznie nadpływających fal i wpatruję w zachwycający błękit wody, prawie taki sam jak na obrobionych w Photoshopie pocztówkach znad Bałtyku, tyle tylko że ten kolor jest prawdziwy. Piękniej po prostu być nie może.

Niestety jak kubeł zimnej wody do rzeczywistości przywołuje mnie telefon:

– Dziecko, czy Ty masz tam co jeść?

– Ma...

– Och, jak Ty zawsze chcesz mnie uspokoić, a przecież na własne oczy widziałam w wiadomościach, jakie tam puste półki w sklepach, jakie strajki i rozróby. Od razu mówiłam, że to nie był dobry pomysł. Ech, widzisz, znowu źle, że mnie nie posłuchałaś. Nawet nie ma ci jak grosza przesłać... I co teraz? Jak cię sprowadzimy do domu? Boże drogi, no ja nie wiem, co to będzie...

Rzucam telefon w piasek w nadziei, że wykaże właściwości tłumiące. I faktycznie – wykazuje.

– Your drink, Madame. – Śniady kelner podaje mi lodowatą szklankę z cukierkowo czerwonym napojem i parasolką. – If you need anything more... – Na pewno później jeszcze skorzystam...

Puste półki? Nie zauważyłam. A nawet gdyby, to wielki głód Cypryjczykom raczej nie grozi. Tam nie ma srogich zim, a owoce i warzywa zbiera się nawet 4 razy w roku. Zawsze można też wyłowić jakąś smaczną ośmiorniczkę z morza.

Pokazywane w marcu w mediach protesty i zamieszki okazują się tylko powtarzanymi w kółko wycinkami pojedynczych zdarzeń. Cypryjczykom bardzo zależało na tym, aby nie dać się sprowokować. Na Facebooku zainicjowano na przykład akcję pod wszystko mówiącym hasłem „Nie dajcie im satysfakcji”. Ponieważ jednak media swoją misję upatrują w ciągłym szukaniu sensacji, dochodziło do paradoksalnych sytuacji, gdzie dziesięć kamerzystów filmowało pięć osób stojących w kolejce. Opatrując dobrze wykadrowany obrazek odpowiednim komentarzem, nawet z kilku dziadków odpoczywających na skwerku da się zmontować całkiem pokaźną demonstrację:


Oczywiście nie można zaprzeczyć, że kryzys na Cyprze jest i daje się we znaki wielu osobom. W jednym z banków, które mają obecnie ulec restrukturyzacji, Cypryjczycy odkładali pieniądze na emeryturę w ramach programu podobnego do naszego drugiego filaru. Oszczędzane niekiedy przez lata środki mają teraz przepaść.

Trzeba jednak przyznać, że tamtejszy standard życia jest ogólnie wyższy niż w Polsce, dlatego Cypryjczyk odczuje kryzys inaczej niż nam się wydaje. Zła sytuacja finansowa rodzin odzwierciedla się na przykład w tym, że trzeba sprzedać samochód, bez którego trudno byłoby poruszać się po wyspie. Jeśli wziąć jednak pod uwagę, że w rodzinie zostają jeszcze dwa inne, można powiedzieć, że to jeszcze nie katastrofa. Oznaką kryzysu dla Cypryjczyków jest też na przykład brak środków na zapewnienie mieszkania lub domu wychodzącej za mąż córce, co jest tam mocno zakorzenionym zwyczajem i powinnością rodziców.

Tak więc kryzys kryzysem, a życie na wyspie nieśpiesznie toczy się dalej.


 Kryzys z perspektywy Cypryjczyka

Kiedy w 2004 roku wchodziliśmy do Unii Europejskiej, Cypr nie miał żadnego zadłużenia i radził sobie bardzo dobrze. Do tamtej pory faktycznie byliśmy rajem podatkowym, ale Unia nakazała podniesienie opodatkowania firm z 2,5% do 10%. Co więcej, Cypr nie wziął wtedy od Wspólnoty żadnych pieniędzy. Nie było żadnych dopłat ani funduszy, nic. Można zastanawiać się więc, po co w ogóle wchodziliśmy do Unii. Niektórzy twierdzą, że chodziło o względy bezpieczeństwa. Niestety Cypr prawie przez całą swoją historię najeżdżany był przez wrogów. Ostatnio miało to miejsce wcale nie tak dawno temu, bo w latach 70. XX wieku. Za przyzwoleniem USA Turcja zajęła wtedy północną część Cypru, w tym znajdujące się tam kurorty, zabudowania i całą infrastrukturę, a połowa populacji wyspy została przepędzona na południe. Do swoich domów nie wrócili do dzisiaj. Dopiero w 2004 roku otworzono granicę, wcześniej dostęp do północnej części wyspy możliwy był tylko przez Turcję. Rozmowy na temat połączenia obu części nie przyniosły do tej pory żadnych konkretnych rezultatów.

Nasz cały problem sprowadza się do Laiki Bank, który ściśle współpracował kiedyś z Chinami. Na swoją zgubę zmienił jednak potem inwestora na udziałowca z Grecji. Tym sposobem Laiki Bank inwestował ogromne sumy w greckie obligacje, które normalnie byłyby całkiem bezpieczną lokatą, ale wobec sytuacji w Grecji prawdopodobnie już nigdy nie zostaną odzyskane. To spowodowało tak wielkie zadłużenie. Niestety dopiero teraz przed sądem stawać będą odpowiedzialni za tę sytuację dyrektorzy banku.

W listopadzie 2012 roku w światowych mediach pojawiły się bardzo krzywdzące dla nas pogłoski o tym, że Cypr to państwo mafijne, które pierze brudne pieniądze. Rozpoczęło się więc szukanie lewych interesów. Pierwsza i druga firma niczego nie znalazły. Teraz szuka już trzecia, ale jak na razie też nie ma nic do zakomunikowania. Pogłoski o mafijnych pieniądzach bardzo pomogły natomiast w tym, co się teraz stało i były dobrym manewrem mającym na celu nastawienie opinii publicznej przeciwko cypryjskim bankom. Bardzo mnie boli, kiedy słyszę w zagranicznych mediach wypowiedzi typu „mafijne państwo”, „brudne pieniądze” albo „wypadek przy pracy” i że Cypr to niby taki szczególny przypadek. Ciekawe, czy ktokolwiek przeprosi nas za te fałszywe oskarżenia.

W grudniu 2012 roku do naszej firmy, w której udziały mają również Rosjanie, przyszedł list z jednego z niemieckich banków, informujący o możliwości przeniesienia kapitału na jego rachunki. Zdziwiliśmy się bardzo. Okazało się, że takich pism do wielu firm, które tutaj mają swoje siedziby, wysłano aż 50 tysięcy, co świadczy o tym, że już w grudniu wiadomo było, że nasze konta będą zablokowane.

Wszystko, co się dzieje wokół Cypru jest dla nas zupełnie niezrozumiałe. Nawet ekonomiści nie potrafią wytłumaczyć tego za bardzo. Obecnie Cypr bardzo chce wydobyć się z uścisku Unii i wziąć kredyty gdziekolwiek indziej. Zadłużyć się nawet na dziesiątki lat, ale kiedyś w końcu to spłaci. Natomiast jeśli wejdziemy w układ europejskiej pomocy, to – mamy wrażenie – nigdy się z tego uścisku nie wyzwolimy.

 

Wszystkie zdjęcia: nowikaa

 


 

środa, 24 kwietnia 2013, nowikaa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/04/24 21:03:34
No tak, teraz już wiem dlaczego rzadziej piszesz - podróże w końcu są czasochłonne. Sam bym tak chciał;) Póki co jednak serdecznie pozdrawiam z dalekiej... Polski;)))
-
2013/04/24 21:18:21
Och, tak, tak adelmelua, plażowanie zabiera tyle czasu i jakoś tak się dłuuuuuży... Ale co zrobić, trudno się mówi i plażuje się dalej ;)
-
2013/04/25 20:59:52
Fakt: "mówi się trudno i plażuje się dalej". Teraz widzę, że to ciężkie zajęcie to plażowanie, niemal jak jakaś orka w polu;) Chyba jednak nie wyjadę nigdzie i będę się nudził po same łokcie w pracy;)))



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u