Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Nie martw się

Zmartwienia ma każdy, niezależnie od tego, jak szczęśliwe wydaje się jego życie innym, ale niektórzy martwią się notorycznie, bez przerwy i o wszystko. Czarne myśli krążą w powietrzu i napadają znienacka w chwilach, kiedy jesteśmy najbardziej bezbronni. Jedna rodzi drugą, a ta trzecią i kolejną, która łączy się z tą pierwszą, a kiedy już tak się zapętlą, to wszystko kończy się końcem wszystkiego: straszną śmiercią w samotności i wiecznym miejscem w apartamencie bez widoku na raj. Nawet nie wiadomo kiedy, a mała dolegliwość przeradza się w śmiertelną chorobę, krzywe spojrzenie kolegi w samotność na zawsze, a niepowodzenie w pracy w konieczność przeniesienia się pod most. I tak w kółko.

Nie martw się

Zdjęcie: Emergency Brake



Zmartwienia są trucizną, którą sami produkujemy. Sączą się z naszego umysłu, stopniowo zalewając całe ciało. Odbierają radość życia, wpędzają w choroby, a poza tym są bardzo mało konstruktywne. Nie dość, że same w sobie nie załatwiają problemu, to odbierają chęć do jakiegokolwiek działania.

Amerykański pisarz i motywator, który wielką sławę zyskał jako autor książki zatytułowanej „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”, Dale Carnegie, przeanalizował kwestię zamartwiania się, a wnioski przedstawił w nie mniej godnej polecenia pozycji pod równie dobitnym tytułem „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. A więc jak, panie Carnegie?

  1. Twoja czasoprzestrzeń

Brzmi jak science fiction, ale zastanów się, w jakim wymiarze czasu najczęściej przebywasz. Najmniej zmartwień mają osoby, które potrafią odgrodzić się od przeszłości i przyszłości, bo najłatwiej jest żyć dniem dzisiejszym.

Jeśli więc często wspominasz rzeczy, które ci się nie udały, rozpatrując każdy ich szczegół i zastanawiając się nad tym, jak potoczyłoby się twoje życie, gdybyś wtedy zrobił to czy tamto inaczej: przestań! I tak nie masz już na to wpływu. Trudno. Daj już spokój.

A może masz skłonność do nadmiernego planowania, marzenia i zastanawiania się nad przyszłością? Jeśli ciągle czekasz na tę „specjalną okazję” albo jakiś bliżej nieokreślony znak z niebios: przestań! W ten sposób zaniedbujesz teraźniejszość i odkładasz życie na później. Cokolwiek zamierzasz, zacznij dziś. Jutro może już być za późno.

  1. Fakty, nie wyobrażenia

Zajmuj się tylko faktami. Podejmuj decyzje na podstawie ich analizy według zasady, że „(...) dobre myślenie opiera się na przyczynach i skutkach wydarzeń i prowadzi do logicznych, konstruktywnych wniosków”. Resztę spokojnie możesz sobie darować.

  1. Prawdopodobieństwo

Bądź ze sobą szczery i pomyśl, na ile prawdopodobne jest, że zrealizowany zostanie twój najczarniejszy scenariusz. Podobno 90% rzeczy, którymi się martwimy nigdy nie będzie miało miejsca. O ile nie jesteś szczęśliwym posiadaczem kryształowej kuli, powtarzaj sobie: „Nigdy nie martwię się przyszłością, ponieważ nie znam nikogo, komu własny rozum pozwoliłby przewidzieć, co się stanie”.

  1. Pokora i bunt

 Zmieniaj to, co się da, ale pogódź się z tym, co nieuniknione:

 „Boże daj mi łaskę
Bym przyjął to, czego nie mogę zmienić,
Daj odwagę, bym zmieniał to, co zmienić mogę,
I mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.”

  1. Nie martw się opinią innych.

Jasne, że chcemy być lubiani. Zwłaszcza przez osoby, które sami darzymy szacunkiem i sympatią. Ale głową muru nie przebijesz. Prawdziwymi przyjaciółmi są tylko ci, którzy akceptują cię takim, jakim jesteś. Wyciągaj więc wnioski z konstruktywnej krytyki i nie przejmuj się niesłuszną. Ta pierwsza, nawet jeśli negatywna, jest oznaką, że komuś – szefowi, przyjaciółce, klientowi, partnerowi, nauczycielowi – naprawdę zależy na tym, abyś był coraz lepszy, inaczej nie zawracaliby oni sobie tym głowy. Niesłuszna krytyka zwykle jest natomiast ukrytym komplementem od ludzi źle ci życzących. Oznacza, że wzbudziłeś zazdrość.

  1. Bądź swoim przyjacielem.

Zwykle potrafimy więcej wybaczyć innym niż samemu sobie, podczas gdy to właśnie siebie powinniśmy akceptować w stu procentach. Ty też masz prawo do chwili słabości, więc nie rób sobie wyrzutów. Nie wymagaj od siebie bycia ideałem. To się jeszcze nikomu nie udało i tobie też się nie uda. Czy podobne zachowanie wybaczyłbyś najlepszemu przyjacielowi? Jeśli tak, możesz spokojnie wybaczyć też sobie.

  1. Zajmij się czymś.

Pracuj, biegaj, czytaj, rozwijaj pasje, wykrzesaj z siebie entuzjazm. Zatrać się w tym, co robisz i staraj się robić to, jak najlepiej. Nie będziesz miał czasu na martwienie się.

  1. Nie martw się bezsennością.

Bezsenność nie zabija. Carnegie opisuje przypadek pewnego żołnierza, któremu uszkodzono ośrodek snu w mózgu. Człowiek ten miał już nigdy nie zasnąć, a lekarze przypuszczali, że z braku snu wkrótce umrze. Tymczasem on codziennie kładł się do łóżka i zamykał oczy. Nie zasypiał, tylko leżał. Dożył późnych lat starości i udowodnił, że od snu ważniejszy jest odpoczynek. Spokojnie wystarczy więc, jeśli po położeniu się rozluźnisz ciało i postarasz się nie myśleć.

  1. Nie kumuluj i rozgraniczaj.

Załatwiaj trudne sprawy na bieżąco i tylko jedną na raz. Zajmuj się każdym zmartwieniem z osobna, po kolei: „Tylko jedno ziarenko piasku w jednej chwili. Tylko jedna sprawa w jednej chwili”.

  1. Nie próbuj przygotowywać się na najgorsze.

Nie jest prawdą, że wymyślony problem pozwoli przygotować ci się na to, co nastąpi. Życie i tak cię zaskoczy.

 

Mimo że trywialne „Nie martw się” nie załatwia niestety sprawy, to nałogu negatywnego myślenia można się pozbyć. Nie jest to łatwe, ale warto próbować, bo nagroda jest bardzo kusząca – to szczęśliwe życie.

Jak przestać się martiwć i zacząć żyć

 

„Moje życie pełne było straszliwych niepowodzeń, z których większość nigdy nie miała miejsca”.
Montaigne

 

---

Być może zainteresuje Cię także:
Ciszej proszę...
Jak stać się mistrzem ciętej riposty

 

 

 

czwartek, 12 września 2013, nowikaa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
7q7
2013/09/12 17:46:12
ksiazka ta jest doskonala....
-
2013/09/12 19:29:23
Bardzo trafne. Znam ludzi, którzy twierdzą, że w takich trudnych czasach, pełnych przemocy, niesprawiedliwości, wojen, głodu itp. grzechem jest chodzić i się uśmiechać. A ja twierdzę, że grzechem jest wiecznie narzekać, kiedy w takich trudnych czasach los obdarzył nas dachem nad głową, nie doświadczamy wojny, głodu, mamy możliwość kształcenia się, dokonywania wyborów, decydowania o sobie. Oczywiście, że nie zawsze. I życie nigdy nie będzie sprawiedliwe. Ale powiedz o swoim nieszczęściu matce, której kilkuletnią córkę porwano do domu publicznego. Albo dziecku, które nie ma co pić. Dziewczynce, która wymyka się do szkoły, żeby nauczyć się pisać, czytać i uciec jak najdalej...

Właśnie dlatego będę chodzić i uśmiechać się pomimo wszystko, z całą świadomością okrucieństwa i niesprawiedliwości jakie panują na świecie. I zamiast narzekać, że tak jest, będę pomagać. I zamiast użalać się nad własnym losem, będę robiła coś, żeby go zmienić.

-
2013/09/15 12:32:43
Tak, słowa są motywujące. Kiedy byłem zaangażowany w pewne przedsięwzięcie to tego rodzaju książki były czymś nieodzownym. Do dnia dzisiejszego zachowałem kilka tytułów.
Obecnie z dystansem podchodzę do zawartych w nich treści. Dlaczego?
Dość łatwo przyswajamy tak optymistyczne recepty na życie, wierząc, że pomogą one nam w tym, aby w naszym życiu ciągle świeciło słońce, aby było nam dobrze, abyśmy osiągali swoje cele itd.
Uważam, że niezmiernie łatwo jest wpaść w pułapkę "bycia szczęśliwym" ale przy tej okazji łatwo jest zapomnieć, że nasze własne życie nie jedynym istnieniem na Ziemi.
-
2013/09/16 17:02:52
Twój wpis przeczytałam z uwagą. Co ciekawe, mam te książkę, ale dawno już do niej nie zaglądałam. Ty mnie zmobilizowałaś do przejrzenia jej ponownie. Pozdrawiam.



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u