Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Internet

Pewien starszy pan zapytał raz swoją córkę, gdzie tak właściwie mieści się ten Internet, przecież musi mieć jakąś swoją centralę. I słusznie, w końcu kiedyś, gdy potrzebne były informacje szło się do biblioteki i to była ta centrala uporządkowanych treści, znajdująca się pod kontrolą i czujnym okiem pani Basi. Uwielbiałam zapach książek zgromadzonych na sięgających sufitu półkach. Szperałam po nich, raz po raz wyciągając jakiś obłożony przezroczystą folią skarb. A dziś? Też tak robię – kiedy w Lidlu jest przecena na pościel.

Liczba stron internetowych już dawno przekroczyła bilion. Z każdym dniem gdzieś tam w chmurę – w zupełnie niekontrolowany sposób – wysyłana jest masa nowych treści, nieporównywalnie większa od bibliotecznych zbiorów gromadzonych latami. Codziennie przedzieram się przez gąszcz zbytecznych liter i zbyt sensacyjnych nagłówków do niezbyt sensacyjnych treści. W poszukiwaniu ożywczych źródełek wytrwale przeszukuję chaszcze. Obserwuję, jak życie stopniowo przenosi się w cyberprzestrzeń. Biorę udział w wirtualnych szkoleniach, robię internetowe zakupy i sprawdzam promocje na pościel w Lidlu, a pani Basia pracuje teraz zdalnie. Złośliwi mówią, że jeśli nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz. A jeśli tam jesteś, to istniejesz? Interesuję się, bo widziałam profil Pluto, a zawsze marzyłam, żeby mieć takiego psa. Czy ktoś widział go może w tzw. realu? (Nie mylić z „w Realu”, choć w zasadzie też by wystarczyło).

Pamiętam, że jako żądna informacji małolata wybrałam się kiedyś do biblioteki, aby w końcu dowiedzieć się, co to takiego ten feminizm. Po długich poszukiwaniach pani Basia udostępniła mi grubą encyklopedię z rysem historycznym ruchów feministycznych, zawartym w zaledwie kilkunastu wierszach szpalty. Dziś, kiedy wpisuję „feminizm” w wyszukiwarkę, przed moimi przeciążonymi informacjami oczyma pojawia się ponad milion trafień: notatka w Wikipedii o długości kilkunastu przewinięć kółkiem myszy, opinie tych za i tych przeciw, fora, argumentacje i wywody, artykuły, zdjęcia, cytaty, blogi i jeszcze setki odnośników, do których sama mogę się odnieść, wpisując komentarz.

A oto dziewczyna, która w czasach, kiedy po informacje chodziło się do biblioteki nigdy nie miałaby szansy zaprezentować się milionom osób na całym świecie. Pięć lat temu Viktoriya Yermolyeva z Ukrainy założyła konto na YouTube pod nazwą vkgoeswild. Ta niesamowicie zdolna klasyczna pianistka zaczęła nagrywać fortepianowe wersje znanych utworów: Metalliki, Black Sabbath, Nirvany, Slipkota. W swoim repertuarze znalazła miejsce także na „Białą flagę” Republiki. Internauci dostrzegli ją błyskawicznie – jej interpretacja „The Day That Never Comes” (Metallica) zanotowała prawie milion odtworzeń. Zdaje się, że kluczem do sukcesu była jej odmienność, bo inaczej niż pozostali muzycy prezentujący się na stronach podobnych do YouTube nie odgrywa, lecz na pianinie oddaje metalową energię, nawet gitarowych solówek. Jeden z komentatorów napisał: „Nie wiedziałem, że pianino może brzmieć jak piekło”*. Ja też nie, na szczęście mamy Internet.




 

Te możliwości są przerażające i ekscytujące zarazem. Tak samo jak to, że w zupełnie niekontrolowany sposób umieszczam teraz te kilka zbytecznych słów w cyberprzestrzeni bez centrali. Ale i tak tęsknię za czasami, kiedy między kartkami pamiętnika suszyło się płatki róż.

 

---

* Źródło cytatów i informacji o pianistce: Polityka, nr 38/2013, „Metalowa Viktoriya”, autor: Ryszard Wolff.

 

 

wtorek, 15 października 2013, nowikaa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/10/16 17:57:49
W Lidlu dobre rzeczy czasami są. Przed sezonem kupiłem sobię rękawiczki i koszulkę kolarską. Świetna sprawa.
PS. Cześć:)
-
2013/10/16 18:05:31
PS2. Co do istnienia na facebooku. Na pierwszym roku słyszałem od babeczki od filozofii, że ktośtam piszę u niej doktorat o tym, że dzisiaj wystarczy założyć fb żeby być nieśmiertelnym. Bo jak umrzesz i fejsik się o tym skapnie to nie usuwają ci konta tylko zmieniają tablice w dział wspominek i zmieniają wszystkie twoje zdjęcia na czarnobiałe. Dobra beka. Kiedyś trzeba było budować pomniki trwalsze niż ze spiżu a dzisiaj wystarczy konto na fejsiku:)
-
2013/10/16 20:54:20
Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Teraz łatwiej jest się wybić utalentowanym, niektórym łatwiej przez Internet zawierać i utrzymywać znajomości (choć nie twierdzę, że to jest lepszy sposób). Dostęp do informacji, rzetelnych i błędnych, za to o niebo lepszy niż wcześniej. Ale mimo wszystko współczuję obecnym pokoleniom, że nawet nie będą miały porównania, jak to jest BEZ Internetu. Jak to jest, pisać list na brudno, potem przepisywać na czysto, dorysować coś śmiesznego na kopercie, czekać tydzień, dwa, trzy na odpowiedź. I chować to wszystko, żeby po latach wracać do każdego przemyślanego słowa, zapisanego ręcznie. Buszować godzinami po bibliotekach, żeby napisać referat. Przegrywać muzykę z radia i cieszyć się z tego jak wariat. Wcale nie powiem, że teraz, mając wszystko na wyciągnięcie ręki, jestem szczęśliwsza. Wcześniej, zwyczajnie - mniej się od życia wymagało, cieszyło drobiazgami. No, fajnie było :)
-
2013/10/17 09:48:11
Cześć Charles!
Naprawdę? Nie wiedziałam, że tak robią na fb. Nieźle...
-
2013/10/17 09:55:07
Masz rację yenn83. Ach, listy... To było coś. Takich określeń jak na brudno i na czysto to nasze dzieci już chyba znać nie będą. A wczoraj (i może jestem opóźniona, bo nie wiem od kiedy tak jest) zauważyłam, że w TVP1 nie ma już wieczorynki. Ale co się dziwić, wszystko się zmienia.
-
2013/10/17 16:40:25
nowikoo - gratuluję! Jak zwykle kolejny dobry tekst. Poza tym, wbrew temu co piszesz, również ważny i potrzebny w tej wirtualnej przestrzeni, jaką jest Internet. Właśnie po to, żeby przystanąć, zastanowić się, pomyśleć. Myślę, że wcześniejsze komentarze o tym świadczą najlepiej:)
Pozdrawiam cieplutko;)))
-
2013/10/17 19:00:00
adelmelua - mów mi tak jeszcze! ;)
-
2013/10/17 22:02:15
Okej, będę tak ci mówił, czy raczej pisał! A ty za to masz być, jak Tommy Lee Jones w "Ściganym, albo komisarz Ryba w Kilerze. Albo jeszcze lepiej - jak Robert de Niro w Taksówkarzu!
Serdeczności i pozdrówka;)))



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u