Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Randka z Kominkiem


Randka z Kominkiem

Spotkaliśmy się w Empiku. Nieprzypadkowo. Pierwsze strony jego nowej książki przeczytałam zaraz po odebraniu, klucząc między półkami na oślep, ze wzrokiem wbitym w słowa, które przekonywały mnie, że jestem ósmym cudem świata. Kolejne – podczas późniejszej przerwy na kawę, co było miłym wstępem do ciągu dalszego. Czytałam w trakcie obiadu, czego ślady już na zawsze nosić będzie strona 134. Tomek towarzyszył mi w tramwaju, kiedy wracałam do domu i przez cały wieczór. Czytałam w wannie, czytałam w łóżku przed zaśnięciem. Od razu zastrzegam jednak, że do niczego nie doszło, mimo że Kominek kazał mi się przecież sprzedawać.

Niektórzy twierdzą, że Tomek Tomczyk ma najbardziej wybujałe ego wśród wszystkich blogerów zadzierających nosa, czemu sam zainteresowany nie zaprzecza. Uchodzi za postać szalenie kontrowersyjną, czemu też wcale nie zaprzecza. Mówią, że swoje odważne opinie wyraża dosadnie, nie przebierając w słowach. Podobno na swoim pierwszym blogu był bardzo niegrzecznym chłopcem. Temu – a jakże – również nie zaprzecza.

Równie niezaprzeczalnego uroku temu blogerowi dodaje fakt, że budzi skrajne emocje: od miłości po nienawiść w czysto hejterskiej formie. Nie dziwi więc, że jego nowa publikacja, także zbiera różne opinie. Że świetna, że czytelnik zawiedziony, że płynnie się czyta, że powtarza treści z pierwszej, że pełna konkretów, że za dużo Kominka w Kominku, że obowiązkowa dla każdego blogera albo że może niekoniecznie. Jest czarno-biało, tak jak chciałeś Tomku.

Nie mamy wspólnej przeszłości. Blog Kominek.in czytuję od niedawna. Nie znam człowieka osobiście i niewiele wiem o jego wcześniejszych poczynaniach. Nie mogę też porównać aktualnego wydania z poprzednim. Nie jestem skażona negatywnymi emocjami, więc mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że „Blog” jest po prostu dobry, a miejscami naprawdę bardzo dobry. Dla takich leszczy w dziedzinie blogowania, jak ja to niesamowicie cenne źródło informacji o blogosferze. W dobrych rękach na pewno dużo cenniejsze niż promocyjne 26,18 zł, które wydałam w Empiku.

Komercjalizacja blogów postępuje, ale chyba nigdy nie nadejdzie ta chwila, kiedy z czystym sumieniem będzie można przestać wbijać ignorantom do głowy, że ofertę należy sformułować bez błędów, w zachęcający i profesjonalny sposób, a naiwniakom (i cwaniakom, tym po drugiej stronie barykady), że za reklamę bierze się pieniądze, a dobra praca musi wiązać się z godziwym wynagrodzeniem. Zdumiewające, jak niektóre problemy blogoświatka niewiele różnią się od problemów innych branż.

Nasze spotkanie całkiem kulturalnie skończyło się przy śniadaniu następnego dnia, co było swoistym rekordem, bo jeszcze nigdy nie przebrnęłam przez ponad trzysta stron w tak krótkim czasie. I to wcale nie dlatego, że chciałam jak najszybciej uszczęśliwić cię, drogi Czytelniku, moją recenzją.

---

Książkę „Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj” autorstwa Tomka Tomczyka można kupić m.in. tutaj.

Zdjęcie: nowikaa




poniedziałek, 11 listopada 2013, nowikaa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/11/12 08:48:53
A ja wczoraj dopiero zaczęłam czytać jego pierwszą książkę. Sama nie wiem czemu. Może po prostu byłam ciekawa, co mogę się o pisaniu bloga dowiedzieć.
Czy mi połowa lektury na razie coś dała? Nie wiem. Na pewno mnie jeszcze nie przekonała, by chcieć być najpoczytniejszą i w ogóle naj. Zarabianie na blogu to na pewno nie mój cel.

I zastanawia mnie właśnie, co mógł dodać nowego w drugiej książce.
-
2013/11/12 17:47:24
@ larhes
Pierwszej nie czytałam. Może jeszcze kiedyś to nadrobię. Podobno pierwsza motywuje bardziej do pisania, druga opowiada bardziej o kwestiach biznesowych. Ja tam nie miałabym nic przeciwko zarabianiu (choć mogę sobie tylko pomarzyć :) - może nie na blogowaniu samym w sobie, ale na pisaniu. Byleby nigdy nie pomylić uczciwego zarabiania ze sprzedawaniem się, bo to już znacznie gorzej. Pozdrawiam!
-
2013/11/13 17:27:19
Jeśli druga mówi bardziej o zarabianiu to na pewno po nią nie sięgnę. Bo kwestie zarabiania w pierwszej omijałam, bo mnie zanudzały. Może dlatego, że mnie nigdy nie będą one dotyczyć ;)
-
2013/11/14 20:22:29
Także kupiłem i jestem w trakcie czytania.



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u