Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Zanikająca sztuka pisania listów miłosnych


Sztuka pisania listów miłosnych

Podczas porządków na strychu niedawno kupionego przez moją kuzynkę domu, w starym, zakurzonym kufrze znalazłyśmy list takiej treści:

Najdroższa Pani Krystyno,
proszę wybaczyć mi tak dalece posuniętą poufałość. Pragnę zapewnić Panią, że nie śmiałbym zwracać się do niej w tak bezceremonialny sposób, gdybym tylko umiał wymazać Panią z pamięci... Z jaką ulgą mógłbym odetchnąć, gdybym nigdy więcej nie musiał wspominać już ni zapachu fiołków z Pani kapelusza, ni smukłości postaci, łagodności rys, ni całej Pani istoty, takiej, jaka wryła się w me serce... Tak właśnie, gdybym tylko mógł Panią zapomnieć...

Piękniejszego widoku niż zaróżowiona z zimna twarz Pani, kiedy w pewien mroźny poranek ujrzałem Panią po raz pierwszy, doprawdy próżno mi szukać. Od tej pory zawsze, gdy pospiesznie przemierza Pani moją ulicę, choćbym ze wszelkich miar starał się, nie mogę nie zwrócić na Panią ukradkiem uwagi. Zazdroszczę promieniom słońca, którym wolno bezkarnie padać na Pani twarz, ramiona, dłonie i zastanawiam się, dlaczego nie jestem podmuchem wiatru, który otula Panią każdego dnia, o każdej porze i na każdym Pani kroku.

Mówią, że róże to czarowne kwiaty, ale ani trochę nie równają się Pani krasie. Spostrzegłem, gdy raz weszła Pani do kwiaciarni po drodze. Przyznaję, że ten listek, który oderwał się od bukietu, starannie schowałem i jeśli Pani tak łaskawa, by pozwolić – zatrzymam na zawsze. Przyjąłem go za dobry omen.

Spojrzenie Pani bursztynowych oczu, przelotnie, zbyt rzadko jednak, wędrujące gdzieś ponad moją głową, onieśmiela mnie aż nadto. Wiem, że pozostaję niezauważonym, ale kimże jestem, abym mógł wymagać więcej. A mimo to wciąż marzę, że gdyby zechciała Pani posłać mi kiedyś choćby tylko skinienie, choćby dalibóg nieznaczny nawet uśmiech... Gdyby poświęciła Pani mej niepozornej osobie choć jedną sekundę swego życia... Chciałbym zatrzymać czas w chwili, kiedy Pani oczy spotkają się z moimi.

Doprawdy zuchwalec ze mnie prosić Panią o to, tym bardziej, że nie jestem aż tak ufnym w siebie ani wolnym od obaw, abym się teraz odważył jeszcze kiedykolwiek zjawić się tam, gdzie Panią widywałem.

K.L., tak śmiały i bojaźliwy zarazem,
aby wielbić Panią potajemnie

 

Kim była Krystyna? Kim był on? Czy ich spojrzenia w końcu się spotkały? Czy się odważył? Czy zakochała się w wyobrażeniu o anonimowym mężczyźnie z listu, a potem na próżno szukała go przez całe życie? Czy w ogóle zajrzała do tego listu jeszcze kiedyś? Czy napisał do niej drugi raz?

Gdzie się podziali ci dżentelmeni, romantycy i poeci, którzy potrafili pisać takie listy? Ktoś widział? Ktoś wie? Istnieją jeszcze czy wyginęli wraz z pojawieniem się sms-ów?

 

Wykorzystane zdjęcie: © Julie Edgley

O miłości przeczytasz także w: Miłość kiedyś i dziś

 


niedziela, 12 stycznia 2014, nowikaa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/01/13 15:16:42
Oczywiście, chciałoby się krzyknąć: Halo, jestem! Tutaj!:) No, tyle żarcik. A prawda jest taka, że każdy krok w rozwoju naszej cywilizacji, to coraz większa powierzchowność, coraz szybsze tempo życia i ustawiczny brak czasu. Na wszystko. A co dopiero na listy. Tym bardziej, że te ostatnie zastępują mejle, czy też trzy krótkie słowa w esemesie. Można ów stan skwitować jedynie krótkim: "Szkoda. I żal". Ale, co zrobić, rozwoju się nie zatrzyma - choćby podążał w złym kierunku, a ludzi nie przymusi do wykonywania pewnych rzeczy. Tym bardziej że list, to jednak jakiś wysiłek intelektualny, jakaś dyscyplina. A dzisiaj coraz mniej ludzi lubi tego rodzaju "poświęcenie". Niestety(:
-
7q7
2014/01/13 15:29:11
Cywilizacja ma to do siebie, ze powstaje też jakaś moda, styl bycia uwarunkowany techniką. Choć teraz takie listy wyrażające romantyczną namiętność, pożądanie i uwielbienie nie powstają często, to zdolnośc do kochania i milosci występuje nadal. Wspaniale uzupełnia to Twoj drugi wpis...prawdziwa miłość może odbierać zdolność do pięknych słówek, "nawet na łożu śmierci"
-
2014/01/13 17:51:27
Znaleźć taki skarb, to świetna niespodzianka :)
O.
-
2014/01/16 00:42:13
Jeszcze są... Bądździe spokojni... a ci, którzy nawet nie umieją tak pisać, potrafią tęsknić do dawnych czasów (to też coś..). Macham.



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u