Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Blog > Komentarze do wpisu

Szafa


Szafa


Zapraszam, oczywiście, że można, bardzo proszę, nie mam niczego do ukrycia. Oto moja słynna kolekcja. Tak, wszystkie według własnego projektu, własnoręcznie dopieszczane przez lata.

Tutaj kilka kompletów na rodzinne spotkania. Ten nazywam „Skromnością w najczystszej postaci”, zaraz za nim „Czarująca córka i wnuczka”, a także niezastąpiona w swej prostocie „Niewinna dziewczęcość”.

O tak, ta jest naprawdę wyjątkowa, bardzo delikatna. Trzymam na specjalne okazje. Niestety wiele odsłania, dlatego nie jestem pewna, czy kiedykolwiek się odważę. Tymczasem tę zakładam prawie codziennie do pracy. Też myślę, że fason trochę zbyt kanciasty, ale doskonale zakrywa brak pewności siebie, a jednocześnie pięknie podkreśla stanowczość. Naprawdę często się przydaje, zwłaszcza, gdy zwalniam. Premie przyznaję tylko w tej wspaniałomyślnej. To mój popisowy numer.

Och, ta budzi wspomnienia. Miałam ją na pierwszej randce. Potem? Nie, tylko raz. Na kolejną była już przesadnie wstydliwa. Ale zgadza się, ma w sobie to coś. A tutaj taka naprawdę wulgarna. Bardzo lubił ją mój mąż, bo nigdy nie grzeszyła pruderyjnością. Mogę ci pożyczyć. Już nie potrzebuję.

To? A nie, to tylko akcesoria: błysk pożądania, nieukrywana ironia, uśmiechy ułożone według numeracji oraz – mój ulubiony dodatek na każdą okazję – piorunujące spojrzenie. Wkładasz po prostu jak okulary, świetnie komponuje się z tą oto odrobiną pogardy, której niby nie widać, ale nadaje całości zupełnie inny charakter.

Mam jeszcze kilka archiwalnych sztuk. Tę wzorowaną na dziecinną naiwność trzymam już wyłącznie z sentymentu. Kiedyś miałam jeszcze taką w złudzenia, ale raz zostałam z niej odarta i musiałam się pozbyć na zawsze. Nadal jednak nie mogę stłumić w sobie chęci, aby jeszcze choć raz założyć tę tutaj, ręcznie malowaną w młodzieńczy bunt.

Jutro chyba założę „Szaroburą ponurość” albo taką zupełnie bez wyrazu. Jeszcze się zobaczy. Ubrałabym tamtą w kwiaty nadziei, ale niestety niedawno zostały rozwiane. Na pierwszy rzut oka może nie widać, ale ta tutaj jest łudząco podobna do mojej dzisiejszej kreacji. Choć jednak trochę bardziej prawdziwa, bo materiał ma w sobie mniej tego sztucznego.

A cała prawda? Cóż, ona jest naga i nigdy nie zostanie odkryta. Zresztą nawet ja jej nie lubię, bo bardzo niewygodna.

 

Zdjęcie: nowikaa


wtorek, 01 kwietnia 2014, nowikaa
Tagi: szafa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/04/03 20:54:46
To ja poproszę projekt takiej, co skrywa prawdziwe uczucia:) uczucia co prawda wzniosłe, ale mogłyby zostać pochopnie odebrane:)
-
2014/04/05 10:50:03
Piekne!
-
2014/04/05 20:32:41
Mnie się podoba najbardziej ta romantyczna, lekko rozkloszowana w odcieniach wrzosu. Pozdrawiam.



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u