Marzę i mażę o rzeczach poważnie komicznych, logicznie paradoksalnych, przyziemnie niecodziennych i autentycznie nierealnych. W końcu kto mi zabroni marzyć i mazać?
Kategorie: Wszystkie | Anegdoty | Felietony | Miejsca | Psychologia
RSS
niedziela, 05 stycznia 2014

 

Jak ona chrapie Zdjęcie: Chris Metcalf

– Mówię ci Anka, nie wytrzymam tego dłużej. Byłam cierpliwa, ale już nie daję rady. Ty wiesz jak ona chrapie? Po prostu tragedia jakaś. W ogóle nie mogę spać! Cały czas tylko chrrr i chrrr... non stop. Przez całą noc. Oka zmrużyć nie mogę, dopóki ją tak – wiesz – nie przebudzę czymś. Muszę klasnąć w ręce albo stuknąć w łóżko, albo coś takiego. Zauważyłam, że najlepiej sprawdza się gwizdanie. Wtedy na chwilę się uspokaja. Niestety jak tylko zapadam w sen, siłą rzeczy przestaję gwizdać, a wtedy ona znowu zaczyna, a ja znowu się budzę...

 ---

 – Słuchaj Anka. Ja nie wiem, co się dzieje z tą Baśką. Porażka jakaś. Ty wiesz co ona robi w nocy? Myślałam na początku, że mi się śniło, ale guzik prawda! Ona gwiżdże przez sen! Słyszałaś kiedykolwiek, o czymś takim? Wiem, że ludzie płaczą, krzyczą albo zgrzytają zębami, ale żeby gwizdać „Last Christmas”?! Ciągle się przez to budzę. Paradoksalnie wtedy ona trochę przestaje, ale jak tylko znów zasypiam, to ta znowu swoje! I tak w kółko. Potem cały dzień jestem niewyspana! Chyba się wyprowadzę...



piątek, 20 grudnia 2013

O prezentach

Podczas zakupów w centrum handlowym jedna przyjaciółka przekonuje drugą:
– Ale dlaczego nie?! Oczywiście, że mogą być skarpetki! Dorzucisz jeszcze jakiś słodycz i będzie super!

Chyba każdy ma obecnie ten problem...

środa, 11 grudnia 2013

List do Mikołaja

Zdjęcie: © Selena N. B. H.

 

Bożonarodzeniowa lista życzeń 4-latka:

kijek (np. do odgrzebywania), lemoniada, mikołaj śpiewający „Dżin dżin bels”, pistolet na wodę, kasa fiskalna, gra pudełko potwory, dynia, wóz strażacki, ciasteczka, laweta, puzon, kapcie pieski

 

Bożonarodzeniowa lista życzeń 14-latka:

iPod z 4-calowym wyświetlaczem Retina, deska snowboardowa, nowy Xbox Slim z zestawem gier, lot motolotnią lub przejażdżka czołgiem, słuchawki Denon Music Maniac

 

Bożonarodzeniowa lista życzeń 40-latka:

ferrari albo święty spokój – sam zdecyduj



czwartek, 05 grudnia 2013

Pisemko

Miłość do pisemek wyssałam z mlekiem matki. To właśnie ona nauczyła mnie, że kiedy trzeba załatwić coś w urzędzie, spółdzielni, szkole i tym podobnych instytucjach, absolutnie nie wolno zdawać się na ustalenia ustne, lecz „trzeba napisać pisemko”!
wtorek, 26 listopada 2013

Przyjemność czytania

 Zdjęcie: Pete / doviende


Skoro ktoś sprawdził, że czytanie rozwija emocjonalnie i pobudza do myślenia, to świetnie. Tylko co z tego? Wzbogaca wyobraźnię i poprawia pamięć? OK, ale czy takie argumenty naprawdę przekonują kogokolwiek do sięgnięcia po lekturę? „Poczytam dziś, bo pismo jest fundamentem cywilizacji”. Na pewno...

Przecież czytanie to po prostu przyjemność. Jedna z wielu. Taka sama jak jedzenie czekolady, spacer po lesie, gorąca herbata z miodem i... seks.

Seks? Hmm... dlaczego nie? W końcu mówią, że nie długość i nie grubość się liczy, lecz fantazja. Przy dobrej książce wcale nie trzeba wysilać wyobraźni i nie można się oderwać, dopóki nie dojdzie się do końca. Naprawdę wartka akcja i tak nie pozwala czytelnikowi zasnąć przecież w trakcie. Książka to naprawdę coś wspaniałego! Dlatego: „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”.

 

---
Więcej o akcji „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!” na stronie www.nieczytasz.pl lub na Facebooku. 


 


czwartek, 21 listopada 2013

Zielona góra

Są takie miejsca, na które nie da się spojrzeć obiektywnie. One nie są lokalizacjami. To mozaiki, które układa się z wielu różnych elementów: osób, nastrojów, zapachów, zdarzeń, widoków, dźwięków i barw. Zielona Góra była tylko przejrzystą szybą, ale raz rozbita, na zawsze stała się dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym. Poukładałam ją w miejsce zaczarowane. Zaczarowane wspomnieniami.

piątek, 15 listopada 2013

Nareszcie piątekGrafika: Téo Brito

 

Dobry mąż do dobrej żony:

- Nareszcie piątek. Słuchaj, może byśmy... dziś... no wiesz... Tak jakoś dawno tego nie robiliśmy. Hmm?

- Tak, wiem. Musimy w końcu posprzątać.

- ...?

 

---

Więcej damsko-męskich anegdot można znaleźć tutaj.

 


poniedziałek, 11 listopada 2013

Randka z Kominkiem

Spotkaliśmy się w Empiku. Nieprzypadkowo. Pierwsze strony jego nowej książki przeczytałam zaraz po odebraniu, klucząc między półkami na oślep, ze wzrokiem wbitym w słowa, które przekonywały mnie, że jestem ósmym cudem świata. Kolejne – podczas późniejszej przerwy na kawę, co było miłym wstępem do ciągu dalszego. Czytałam w trakcie obiadu, czego ślady już na zawsze nosić będzie strona 134. Tomek towarzyszył mi w tramwaju, kiedy wracałam do domu i przez cały wieczór. Czytałam w wannie, czytałam w łóżku przed zaśnięciem. Od razu zastrzegam jednak, że do niczego nie doszło, mimo że Kominek kazał mi się przecież sprzedawać.
poniedziałek, 04 listopada 2013

Boże, ci faceci

 Zdjęcie: Insomnia Cured Here

 

– Słuchaj Marcin, spotkałam ostatnio Roberta.

– Kogo?

– Roberta. Tego z twojego roku.

– Hmm...?

– Brunet, twojego wzrostu, zielone oczy, zawsze się tak dziwnie ubierał i taki krzywy na mordzie był.

– Nie kojarzę, ja go w ogóle znałem?

– No masz! Przecież razem piliśmy wtedy w andrzejki, co się tak zrobiłeś, że zasnąłeś w kiblu.

– Nie pamiętam.

– No tak, temu się akurat nie dziwię. Oj, ten, co chodził wtedy z taką cycatą blondyną z biochemii. Cośmy się śmiali, że mu się wbija tymi tipsami w tyłek. Naprawdę nie pamiętasz?

– Czekaj chyba wiem, o którego ci chodzi... Ale on miał Rafał. Rafał... Rafał... Zając. Czy jakoś tak.

– Niee... Rafał Lis. Z tym to ta laska chodziła kilka facetów później.

– Acha. To dalej nie wiem.

– O! Ten co się Poźniackiemu zhaftował na egzaminie na biurko. Co mieliśmy takie zafajdane indeksy wszyscy. No jak ci to wytłumaczyć jeszcze? A pamiętasz, jak w akademiku ci dwaj z pokoju naprzeciw waszego rozbili gaśnicę i zrobiliśmy wtedy te zawody, kto dalej zajedzie na nartach?

– Pewnie.

– No to on wtedy właśnie się wyprowadzał i się wkurzył, że mu się torba pobrudziła. A potem na nas doniósł do portiera i wtedy Mirek z AWF-u przyłożył mu w klubie. Aż oczy miał jak panda. Też nie kojarzysz?

– Nie.

– Wojtek! Wojtek! Cho no. Próbuję wytłumaczyć Marcinowi, kto to był ten Robert, co ci mówiłam, że go ostatnio widziałam. Weź pomóż.

– On jeździł wtedy takim granatowym golfem z alufelgami.

– Aaaa! Ten od golfa. No to czego nie mówisz od razu Zośka. I co u niego?

– Boże, ci faceci…



 

niedziela, 20 października 2013

Niedługo listopad, a wraz z nim zimne wieczory. Otulam się więc najcieplejszym szalikiem i idę. Twarz owiewa mi chłodny wiatr, od którego marzną policzki. Po powrocie ogrzeję się kubkiem parującej herbaty z miodem, ale najpierw obejrzę sobie, co jesień zdążyła zmalować już w mojej okolicy. Jest kolorowo: czerwono, brązowo, żółto i jeszcze tylko gdzieniegdzie przebija się powoli odchodząca w zapomnienie zieleń.

Kieruję swoje kroki w jedno wyjątkowe teraz miejsce, gdzie melancholijny jesienny nastrój podkreślają kolorowe płomyki tańczące na surowych kamiennych płytach. Jest w tym jakaś przyciągająca magia. Jakaś tajemnica, której nigdy nie poznają żywi. Ciekawe, czy z zaświatów patrzą na mnie, kiedy przechodzę obok i oglądam ich sobie: Maria, Maja, Ela, Tadek... Swoją historię zabraliście ze sobą. Szkoda.

Nie przynoszę kwiatów, nie zabrałam ze sobą zniczy, ale czy coś ziemskiego ma w ogóle jeszcze jakieś znaczenie? Bardziej dla nas, których zostawiliście. Smutne matki, tęskniące żony, zapłakane dzieci. Brat Marii, ojciec Mai, wnuczka Eli i Tadka. I reszta. Tysiące migających światełek. Każde od kogoś bardzo bliskiego dla kogoś bardzo ważnego. Na tle czarnej listopadowej nocy jak kolorowe gwiazdki – czerwone, brązowe, żółte, zielone.

Jeśli jest takie miejsce, gdzie czas nie istnieje, to właśnie tu i teraz. Tutaj wszystko może się pomylić – przeszłość zlewa się z teraźniejszością, ale nad wszystkim i tak góruje wieczność. Niezależnie, którą ścieżką pójdziesz, bez znaczenia, w którą stronę spojrzysz, z każdego miejsca przyciągnie cię któryś kolorowy, milczący płomyk. Smutno jest. Cóż, to właśnie listopad.

 

I liść opadł...

 Zdjęcie: Marcin Kargol



1 , 2 , 3 , 4 , 5



Drogi Czytelniku,
wszystkie zamieszczone na tym blogu teksty zrodziły się w bólu i są moją własnością. Uszanuj proszę moją pracę i jeśli chcesz je wykorzystać, zapytaj o zgodę: https://www.facebook.com/nowikaa. Prawa autorskie do zdjęć należą natomiast do poszczególnych autorów (podanych we wpisach). Wszelkie podobieństwo przedstawionych na tym blogu osób i zdarzeń do rzeczywistych jest przypadkowe.

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się na newsletter (poniżej) lub polub „Marzę i mażę” na Facebooku (powyżej). W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco. Serdecznie zapraszam!


stat4u